Władysław Stanisław Reymont, właśc. Stanisław Władysław Rejment urodził się 7 maja 1867 r. w Kobielach Wielkich w rodzinie Józefa Rejmenta - organisty parafii w Tuszynie. Rodzice chcieli, by młody Władysław poszedł w ślady ojca. Ten jednak stanowczo się temu buntował, czego efektem były częste zmiany szkół i zawodów. Przyszły Noblista był krawcem, wędrownym aktorem a nawet pracownikiem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Z twórczości literackiej utrzymywał się od 1894 r. 

W latach 1897-1898 na łamach "Kuriera Warszawskiego" publikował jedno ze swoich najważniejszych dzieł, czyli "Ziemię Obiecaną", natomiast drugie monumentalne dzieło "Chłopi" tworzył w latach 1901-1908.

13 listopada 1924 r. Władysław Stanisław Reymont otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Jednak nie był w stanie jej osobiście odebrać, gdyż pogarszał się jego stan zdrowia. Ostatecznie zmarł 5 grudnia 1925 r. w Warszawie.

 

Opracowane na podstawie: H. Markiewicz, Reymont Władysław Stanisław (1867-1925), "Polski Słownik Biograficzny", t. XXXI, s. 222-229, 1988.

 

 

 

Karol von Holtei urodził się 24 stycznia 1798 r. we Wrocławiu  Po wczesnej śmierci matki został oddany przez beztroskiego ojca pod opiekę sędziwej ciotki Marianne von Arnold. Pod jej opieką rozpoczął naukę w prestiżowym wrocławskim Gimnazjum św. Marii Magdaleny.

Związki Karola Holteia z ziemią obornicką rozpoczęły się już we wczesnym dzieciństwie. Od maja 1806 r. jego wuj baron Georg von Riedel był właścicielem majątku w Wielkiej Lipie, gdzie młody Holtei spędzał regularnie wakacje. Jednak w związku rozrzutnością wuja oraz trudną sytuacją ekonomiczną, baron von Riedel musiał w 1813 r. sprzedać majątek w Wielkiej Lipie i przeniósł się do dworu Karla Wolfganga von Schauberta. Wówczas to przegranej przez Napoleona bitwie pod Lipskiem młody Holtei postanowił odwiedzić wuja – nie wiedząc o sprzedaży majątku. Tak te wizytę poeta opisał w swoich wspomnieniach:

 

„Tym bardziej ożywcze wydawało mi się w tych szczęśliwych dniach  mojej wizyty w Obornikach świeże leśne źródełko, z którego piłem pełnymi haustami. Były to dla mnie błogosławione dni! Nie zaznałem z życia wiejskiego niczego, jak tylko jego przyjemności. Podczas tych dwóch beztroskich, jasnych, chłodnych dni jesiennych zebrałem – co tu dużo mówić – samo kwiecie długiego, przytłaczającego i dojrzałego lata. Do mglistego miasta Wrocławia zabrałem ze sobą serce pełne miłości do wsi (…)”

Ściślejsze związki Karola Holteia z Obornikami związane są z rokiem 1814 r., gdy przerwał naukę w Gimnazjum św. Marii Magdaleny. Związane to było z jego ponad przeciętnym zamiłowaniem do teatru, który odwiedzał w każdej chwili zaniedbując obowiązki szkolne. Wówczas to rodzina postanowiła wysłać młodego Karola „za karę” na wieś do dworu von Schauberta, gdzie pod okiem właściciela miał uczyć się zarządzania majątkiem ziemskim. Przyjazd ten Holtei przedstawił swym wierszu gwarowym „Oborniki” wydanym w 1827 r.. Posłuchajmy fragmentu tego utworu:

„Często rozmyślam o tym: niechby wróciły dni błogie,

Gdym do Obornik jeździł letnią czy zimową porą,

Z dala od miejskiej wrzawy, w zaciszu chroniąc się wioski;

Już z góry się na to cieszyłem, licząc godziny do drogi.

Czasem mi we śnie się zdało, żem był tam i niemal słyszał

Jak jamnik przy leśniczówce szczeka merdając ogonkiem.

Widząc, że już się budzę, zbliżała się Liesel z kawą:

„Paniczu, pora wstawać, mamy za kwadrans ósmą!”

Ledwo trochę łyknąwszy; umyty, biegiem ruszałem

Do szkoły! – Ojej, niechby wreszcie wybiła dwunasta!

Mój poczciwy Weinertcie, poczciwy ptaku, u ciebie sny rojąc

Bezużyteczny nicpoń, spędzałem godziny. (…)”

 

 Czas wolny na dworze Schauberta, Karol spędzał na czytaniu dramatów Schillera , pisaniu listów do pięknej Natalii oraz spacerach po Obornikach. Szczególną sympatią darzył leśniczego Zachera, któremu często towarzyszył w wyprawach do lasu.Jednak tęsknota za teatrem była zbyt silnym uczuciem - Holtei, gdy tylko nadarzyła się sposobność wrócił do Wrocławia. Do Obornik poeta zawitał ponownie dopiero w 1817 r.
W roku następnym, za pewne pod wpływem wspomnień z dzieciństwa oraz romantycznej mody ucieczki przed miejskim zgiełkiem nabył od emerytowanego lekarza wojskowego skromny dom. Jego dom stał się wówczas obok dworu Schaubertów centrum życia towarzyskiego.

Przypuszczalnie w jego obornickiej „rezydencji” w 1819 r. powstały dwie sztuki: „Kolory” i „Królewska Lipa”. Wówczas po nieudanym debiucie aktorskim postanowił w Obornikach wieść spokojne życie u boku poślubionej w miejscowym kościele w 1821 r. aktorki Luise Rogee. Jego stosunek do Obornik najlepiej wyraża wiersz Najlepiej być w domu!

„-Wśród uciech świata, pośród jego wrzawy,

Czuję, jak w mym sercu tęsknota gości.

Za czym, do czego? – nie zgadnie z was nikt.

Mnie się mój domek w Obornikach śni,

Jego dach z gontów, także ta jodła, co rośnie

Tuż koło furtki, tęsknię do ogrodu,

Lotów gołębi, zielonej altany!

Gdziem czysto wzdychał o, na miły Bóg,

Obym tam kiedyś jeszcze kiedyś wrócić mógł;

‘Nadto nie proszę nic, byle być w domu! ”

 W celu ożywienia życia kulturalnego Holtei rozpoczął wydawanie „Gońca Obornickiego”. Pobyt w Obornikach pomimo swojej idylliczności zaczął męczyć Holteiów. Karol spragniony nowych wrażeń postanowił wraz z żoną przenieść się do Wrocławia, gdzie oboje otrzymali posady w teatrze Kalte Asche. W 1822 r. Holtei sprzedał dom w Obornikach, przed którym według tradycji miał posadzić kilka jodeł.

 Po wyjeździe z Obornik Holtei nie mógł zagrzać nigdzie dłużej miejsca. Stał się wędrowcem. Oborniki odwiedzał już tylko sporadycznie – latem 1826 r. i 1827 r. oraz jesienią 1829 r., gdy stworzył wiersz gwarowy o dawnych obornickich dożynkach „Jużeśmy nie tacy młodzi”:

„Siódmy krzyżyk, nie do wiary,

Teraz właśnie stuknął mi;

W Obornikach, jak słyszałem

Już się zbliża koniec żniw?

A tymczasem ani słychu,

Mysz nie piśnie, nie drgnie smyk;

Do żartów nieskory skrzypek,

z młodych tu nie został nikt.

 

Dawniej inna była moda,

Jaki tu był wokół gwar ?

I przy płotach, i w ogrodach

Ileż się zbiegało par;

Choć już siadło się za stołem

Wciąż się człek do tańca rwał

Ot, byliśmy wtenczas młodzi

Każdy bal był nam w smak.

 

Lecz i dzisiaj, chociaż skromnie

Przy stole się siadło w krąg,

Z dobrym winem echo wspomnień

Przemieszało się ze łzą;

Każdy choć swą radość pieści

Poznał także straty ból;

Toast jedno z drugim mieści,

Młodzi nie jesteśmy już.

 

A ta życia licha reszta!

Jak już Wallheim kiedyś rzekł

Nim tam w górze sam zamieszkał

‘jak ozimin chłodny siew’

Nie pomogą cuda tobie

Kiedy cię upatrzy śmierć;

Choć marudzisz, zostań młody

Żwawo w późny wkraczaj wiek.

A ten kogo się nie ima

Ani zimno, ani żar

Złotem szatę poobszywał

I młodzieńcem w sercu trwa.

W blasku gwiazd przystraja głowę

Już nazrywał kłosów w bród

Więc przy wieńcu dożynkowym

Młodsi się stajemy znów.”

 Holtei już nigdy na stałe nie powrócił do Obornik. Wówczas to miejscowość z cichej spokojnej wsi stawała się modnym uzdrowiskiem. Te przemiany wzbudzały w Holteiu rozczarowanie. Uczucie to zostało tym bardziej spotęgowane, gdy przez Oborniki przeprowadzono w 1856 r. linię kolejową łączącą Wrocław z Poznaniem. Ta bariera psychiczna spowodowała, że gdy odbywał podróż po Śląsku w latach 1860-1861 nie zatrzymał się w Obornikach. W swych wspomnieniach przejazd przez miejscowość wzbudził w nim gorzką refleksję na temat przemian:

„(…) tęskniłem za cichą, ustronną wsią, do której, gdy w niej mieszkałem nie prowadziła żadna powszechnie uczęszczana droga, i gdzie w milczących lasach znajdowałem wytchnienie od zgiełku życia. Teraz leży ona przy linii kolejowej, stała się miejscem uciech i rozrywek dla całych rzeszy wrocławian (…). Czar wiejskiego, idyllicznego ustronia dawno się już stąd ulotnił w skutek postępu(…)”

Resztę swojego życia Holtei spędził we Wrocławiu, gdzie zmarł 12 lutego 1880 r. w klasztorze Bonifratrów. Jego ciało spoczęło na nieistniejącym już dziś wrocławskim cmentarzu św. Bernarda.

 

Opracowanie: Mateusz Błażków na podstawie: KARL EDUARD von HOLTEI (1798 – 1880) w pamięci dawnych i współczesnych mieszkańców Dolnoœśąskiej Ziemi Obornickiej, pod red. K.M. Pudły, "Zeszyty Obornik Śląskich", nr 2, 2004.